O mnie

Moje zdjęcie
doktora antropologii kulturowej, adiunkta w IEiAK UAM, motionmakerka, performerka fotograficzna, field recordist

23.05.2015

Saksofoniczna Wrocławska

22.05.2015: około 10:40, ulica Wrocławska w Poznaniu. Nagranie dość nietypowej dla tej ulicy audiosfery, na której bardzo rzadko grywają uliczni muzycy. Tego dnia, a także następnego w godzinach przedpołudniowych ulica rozbrzmiewała dźwiękiem saksofonu. W drugiej części nagrania słuchać kibicowską piszczałkę, która ostro wdziera się w atmosferę tego miejsca. Poza tym, cóż w tle a niekiedy na pierwszym planie charakterystyczny gwar przechodzących Wrocławską ludzi a także codzienne dźwięki rozładowywania towaru dostarczanego do barów i sklepów. To pierwszy fieldrecording, który wykonałam w towarzystwie mojej nowej współlokatorki Kirke Jackie Russel Terrier. Nagranie wykonałam przez otwarte okno z poziomu pierwszego piętra.



 photo mapka_zpseoir422d.jpg  photo IMG_9495_zpsprwnejid.jpg

20.05.2015

Mantro-szumy parku Sołackiego

18.05.2015: około 23.00. Nagrania z terenu parku Sołackiego w Poznaniu. Trzy szumy: strumienia Bogdanki oraz wentylatora na tyłach hotelu Meridan.

 photo mapa-park-soacki_zpskgegssxs.jpg

Atmo Al. Wielkopolskiej

18.05.2015: około 22.30. Fieldrecording wykonany na Al. Wielkopolskiej w Poznaniu, zaraz za wiaduktem trasy szybkiego tramwaju Pestka. Dźwięki przejeżdżających samochodów oraz tramwajów - zarówno wiaduktem jak zaraz obok miejsca, w którym nagrywałam. Pod koniec nagrania słychać dziewczynę, która zaniepokojona moim dziwnym zachowaniem podeszła do mnie choć próbowałam jej pokazać na migi, żeby się nie zbliżała, a tym bardziej odzywała. Jest to pierwszy taki przypadek, kiedy ktoś zareagował na dziwną pozycję, jaką często przybieram w trakcie wykonywania nagrań.


 photo mapa-aleje_zps90csxrwo.jpg

Stłumiona Pestka

18.05.2015: około godziny 22.00. Nagranie spod niskiego wiaduktu trasy tramwajowej w Poznaniu tzw. Pestki - dokładnie na skrzyżowaniu ulic Grudzieniec oraz Niskiej. Słychać przejeżdżające nade mną tramwaje, w oddali także przejeżdżające pociągi, oddalony hałas ruchu ulicznego - w tym sygnał karetki pogotowia (efekt dopplera), przechodzących obok ludzi wraz z ich psami (w tym ich szczekanie). Nagrane dźwięki są stłumione.
 photo mapa-wiadukt_zpstoq5mful.jpg

Atmo na przeciwko sądu

18.05.2015: około godziny 22.00. Skrzyżowanie ulicy Młyńskiej i Nowowiejskiego w Poznaniu. Przed sklepem Żabka, zaraz przy budynku sądu. Wieczorny ambiens z szumem sklepowego wentylatora w tle. Słychać przejeżdżające samochody - dźwięk jest charakterystyczny bowiem ulice na tym odcinku są wybrukowane; rozmowy przechodzących ludzi lub też czekających przed sklepem.

 photo mapa-abka_zpsctkfo8sn.jpg  photo abka_zpsjj9fldcg.jpg

Bar w Ludwikowicach Kłodzkich

27.04.2015: około godziny 17.00. Nagranie wykonane w barze mieszczącym się w budynku biblioteki i informacji turystycznej w Ludwikowicach Kłodzkich na Dolnym Śląsku. Jest to ambience wypełniony dźwiękami muzyki, brzęczeniem automatów do gry oraz krótkich monologów w języku angielskim. Do Ludwikowic udałam się razem z kanadyjską dokumentalistką i artystką landscape'ową Edie Steiner, która poprosiła mnie o pomoc w odszukaniu domu rodzinnego jej ojca. Edie jest pochodzenia niemieckiego, a jej rodzina (dziadkowie, ojciec oraz ciotki i wujkowie) pozostawała w Ludwikowicach aż do końca lat 50 XX w. Dom odnalazłyśmy.


 photo mapa_zpsszu3pnpv.jpg  photo 378572_zps4cw276iz.jpg

08.05.2015

Dźwięki zapisane cz. 5

Zapis dźwięków słyszalnych* w dniu 07.04.2015 w godzinach 03:15-04.15.  Pokój z aneksem kuchennym. Dolna Wilda w Poznaniu. Autor: Jakub Gilge.

 photo dolna_zpsluquvpp6.jpg

Cisza, tykanie zegara, tyk, tyk, tyk. Przejeżdża samochód. Tyk, tyk, tyk. I znowu tyk, tyk, tyk. Przejeżdża samochód. Tyk, tyk i jeszcze raz tyk. Tyk, tyk, tyk. Tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk ,tyk ,tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk ,tyk, tyk ,tyk ,tyk ,tyk ,tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk. Coś strzeliło w kuchni, tyk, tyk, tyk, tyk, przejeżdża samochód i drugi, tyk, tyk, tyk.  Gdzieś u sąsiadów – yyy, mmmmmmm, aaaa. Mężczyzna szczytuje. ….kurwo byłaś… ( nie rozumiem reszty słów). Cyk, prsttt – dźwięk odpalanego papierosa. Słyszę własne zaciąganie się papierosem. Cisza, tyk, tyk, tyk, tyk. Ktoś żegna się z kimś na podwórzu – dzięki za nasze święta. Wpadniesz za tydzień? Reszty nie rozumiem. Odjeżdża samochód. Tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, przejeżdża samochód, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, Cisza i tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, znowu samochód, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, samochód, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, samochód znowu,
3:52 – tyk, tyk, słyszę spuszczanie wody w łazience? Tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, przejeżdża samochód, słyszę jakieś kroki ktoś chodzi na klatce schodowej  - głos – nie trzaskaj drzwiami o tej godzinie. Tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, ćwierkanie ptaka?, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, samochód, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, samochód. Cyk, prstttttt – dźwięk odpalanego papierosa. Tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, samochód. Kot się obudził i kładzie się przy mnie, możliwe, że słyszę tupanie kocich stópek, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, przejeżdża samochód, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk.
4:10 – samochód, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, przelatuje samolot?, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk, tyk. . Cyk, prstttttt – dźwięk odpalanego papierosa, koniec.

* Ćwiczenie w ramach zajęć z audioetnografii, które prowadzę w IEiAK UAM w Poznaniu. 

Dźwięki zapisane cz. 4

Zapis dźwięków słyszalnych* w dniu 18.04.2014 w godzinach 20:00-21:00. Wnętrze pokoju zlokalizowanego na pierwszym piętrze bloku zlokalizowanego w Poznaniu na Os. Kosmonautów. Autorka: Marta Rudnicka

 photo os_zps9opn0qry.jpg

Klikanie klawiszy w laptopie - jezu, jakie to głośne. Kliknięcie myszą naprzeciwko mnie – to Maciej grzebie w swoim laptopie. O, znowu i znowu. Klik, klik, klik. Skrzypnięcie drzwi, ale chyba nie u nas. Może piętro wyżej. Włączył się wiatraczek w Maćka laptopie - szumi jak zmywarka, takie monotonne buczenie, szuuuuuuuu. Klik, klik, klik. Klepanie w klawiaturę. W sąsiednim pokoju Kaśka kręci się na fotelu, słyszę szuranie kółek o podłogę. Klap, klap, poszła do kuchni, zaszeleścił worek. Coś podśpiewuje. Szuranie myszy, klik, klik – Maciej gra. Trzaśnięcie drzwi do korytarza - takie charakterystyczne mlaśnięcie. Klik-klik-klik-klik - zastrzelił kogoś? Szur-szur klapki o podłogę, zajrzałam mu w ekran - tak, zastrzelił, kurde, jak on ich strzela z tej myszki. Kaśka coś ogląda, słyszę tylko jakieś ciche mamrotanie, pojedyncze głosy. Skrzypi fotel w drugim pokoju. Trzaśnięcie drzwiami gdzieś wyżej albo ktoś wywalił śmieci od zsypu. Łubudu. Szur krzesłem - tylko ja mam drewniane. Klik -klikklik, myszka-klawisze, kolejni wrogowie giną marnie. Maciej bawi się gumką do włosów, gumka strzela, drapanie w szyję, suchy dźwięk pocierania włosów o siebie. Guziki koszuli uderzają o obudowę laptopa - pac, pac, skrzypi fotel. Nie, Kasia jednak w coś gra, dobiegają mnie mocno przyciszone latynoskie rytmy. Chrupię płatki kukurydziane na sucho, śmiesznie trzaskają w zębach, jak kora. Podrapałam się w skroń, skrob, skrob. Łubudu gdzieś wyżej. Szelest torebki, głośne chrupanie, jestem łakomczuchem, gdyby tu nie leżały to bym nie jadła. Klikanie przycichło, Maciej nie strzela. Chrup-chrup. Dum-dum gdzieś na górze. Skrobanie w rurach. Ktoś na korytarzu otwiera drzwi. Ja klikam, klik-klik. Sąsiad zaklucza drzwi. Piętro wyżej coś stuknęło. O, klikalność myszy wzrasta. W co grasz? - A co? - Tak pytam. - Próbuję coś odpalić ale średnio na jeża mi wychodzi. Klik, klik. Stukanie wyżej. W bloku strasznie wszystko słychać, jakbyśmy siedzieli sobie na głowie. Skrzyp krzesła w pokoju obok. Chrup chrup płateczki. Stuk, Maciek odkłada słuchawki, wstaje, szurgot kółek o podłogę, stukają zamykane szafki, szur, zasuwa się szuflada. Skrzypią drzwi od łazienki. Rytmy latino z drugiego pokoju, jakiś saksofon. Spłuczka, chlupot wody w zlewie, klapanie kapci po podłodze. Skrzypnęło krzesło, usiadł. Klik, klik. Chrup-chrup. Szuranie, stukot nad głową - nie bezpośrednio nad nami, gdzieś wyżej. Łup, dźwięk zza okna, ale przytłumiony. Papapapapapaaa! - lubię takie klimaty. Szelest torebki. Chrup. Kroki, stukanie ale słabe, może z 11. piętra. Klikanie. Laptop jednostajnie szumi, ale to nie mój, to Maćka. Ślurp - ktoś coś kombinuje z wodą. Oho - wiertara, ciche, monotonne buczenie. Przestało. Kto wierci o 20:30 w sobotę?? Na szczęście daleko od nas. Idę sobie zrobić jakąś kolację, nie chcę zapychać się suchą karmą. Szur, szur myszka po podkładce. Klik, klik. Podrapałam się po głowie, po lewej stronie za uchem. Strzeliło mi coś w kostce, miękkie chrupnięcie. Stuk, odłączam zasilacz. Stuk, odkładam słuchawki. Szur szur, klapki po podłodze, pięć kroków do kuchni, szósty w bok, woda leje się do czajnika - pstryk, włączam go. Głośno szumi czajnik. Skrzyp, otwieram szafkę z chlebem, szeleści papierowa torba, woreczek z chlebem. Ziuut - otwieram lodówkę, mlaskający dźwięk opakowania z parówkami. Bulgocze czajnik, woda się zagotowała. Z kuchni lepiej słychać te latynoskie rytmy, choć dalej słabo. Klik-klak, zdejmuję kubek z suszarki, szeleści opakowanie z herbatą, chlupocze woda wlewana do kubka. Klikanie – to słychać wszędzie. Co za pokolenie. Zgrzyt garnka zdejmowanego z suszarki, chlupocze woda, którą do niego wlewam, grzechoce i zgrzyta kratka na gazówce, teraz syk gazu. Pszszszsz. Szurgot otwieranej szuflady, plusk parówki wrzucanej do garnka. Stukot szklanej cukiernicy - nie ma cukru, więc znów skrzypienie szafki, szelest papierowej torebki, cichutkie przesypywanie. Buczenie - znów ta wiertara. Garnek z wodą zaczyna cicho perkotać. Yhaaa - włączył się Skype. Ciągły syk gazu. Ktoś tłucze się na korytarzu - oho, poszło echo po całym budynku. Głosy od Kaśki z pokoju - taki etap w grze, że postacie gadają. Klikanie w klawiaturę. Skrzypienie drzwi. Ciche, daleko. Wiertara - krótkie, urywane serie. Garnek szumi jednostajnie. O, gotowe. Szczęk talerza i widelca. Jak opisać dźwięk krojenia chleba? Takie miękkie trrrru, trrru. Stuk odsuwanego stołka. Skrzypienie drzwi. Stukanie słoika, widelca o porcelanę. Skrzypienie krzesła u Kaśki. Klik-klik-klik. Ćmak-ćmak, parówka chleb pomidor. O, znowu muzyczka. Maciek - Co jesz? A jem. Wiertara. Szelest folii z obieranej parówki. Wiertara. Pa-pa-raaa, samba! Ćmak, ćmak. Stukanie gdzieś wyżej. Kasia ciężko westchnęła. Klikanie. Męskie głosy z gry. Mocno przytłumiony damski głos gdzieś z góry, eoeoeoeoe karetka, ale też bardzo daleko. Skrzypienie drzwi - iooooe gdzieś zaraz nad nami. To przez szyb wentylacyjny w łazience tak słychać. Klik-klik-klik. Wiertara – aż wszystko mrowi. Szuranie noża o talerz. Oho, uruchomił się pies, który mieszka wyżej – hau, hau, hau! Dzwon kościelny - też z gry. Pies się uciszył. Teraz męskie głosy - coś wykrzykują po hiszpańsku. Krzesło szura po podłodze, skrzypienie skóry. Ćmak, ćmak, zjadłam. Stuknięcie drzwi od szafki - ta jedna nie skrzypi. Klik-klik. Mieszanie herbaty, stukanie łyżeczki o ścianki kubka. Pararara, pa-pa, Tropico!
* Ćwiczenie w ramach zajęć z audioetnografii, które prowadzę w IEiAK UAM w Poznaniu.

Dźwięki zapisane cz. 3

Zapis dźwięków słyszalnych* w dniu 08.04.2014 w godzinach 09:18-10:18. Wnętrze pokoju zlokalizowanego na parterze domu stojącego przy ulicy Krańcowej w Poznaniu. Autorka: Katarzyna Przepiera.



 photo krancowa_zps3cmcwyil.jpg 

Dźwięki z ulicy, z lewej strony, od otwartego okna. Samochód jedzie w dół, w stronę Malty. Teraz motor – jedzie bardzo szybko, ulicą Warszawską, denerwujący brzęczący dźwięk. Delikatnie słychać śpiew ptaków. Fiju, fiju. Znowu samochód, też w dół, do Malty. Stukanie klawiszy laptopa. Jakiś ciężarowy samochód przejeżdża Warszawską. Słychać, że jest ciężki, przewozi coś co gruchocze. Dużo samochodów, ale dźwięk przytłumiony, nie przeszkadza. Zagłusza jednak zwykłe szumienie laptopa. Samochody nie jadą – bardziej słychać ptaki. I znowu samochód – tym razem w górę jedzie, do Warszawskiej. Odgłos mojego kaszlu. Ciągle te stukanie klawiszy i przejeżdżające samochody. Nie do końca rozróżniam, które jadą w dół, a które w górę. Pociągnięcie nosem, ciężki wdech przez usta – mam zatkaną dziurkę od nosa. Samolot, dość wysoko, charakterystyczne szumienie. Chyba leci na Ławicę. Stęknięcie telewizora albo półki na której stoi. Ptaki cały czas śpiewają, ale niewyraźnie je słychać. Cały czas zakłóca je szum samochodu – a to cichszy z oddali, z Warszawskiej, a to głośniejszy gdy przejeżdżają Krańcową. O właśnie przejechał ktoś większym samochodem. Teraz szybko inny samochód, w stronę Warszawskiej. Hamuje. Słychać pisk, bardzo wysoki, charakterystyczny dla lekko podpsutych hamulców. W oddali słychać karetkę. Chyba od strony Śródki, bardzo krótko. Już nie słychać. Puknięcie, sąsiad coś przestawia, brzmi jak kartony. Ktoś odpala samochód. Odkaszlnięcie. Moje. Dźwięk szybkiego samochodu na Warszawskiej – takiego co to nie ma tłumika i chodzi z takim specyficznym warczeniem. Samochody miarowo, prawie w równym odstępie czasu przejeżdżają przez Krańcową i Warszawską. Słychać samochody starsze – bardziej charczą. Jak są nowe to bardziej szumią. Cały czas te klawisze, zagłuszają mi odsłuch. Próba wydychania powietrza przez zatkaną dziurkę od nosa. Odgłos jakby pociągu przejeżdżającego po torach. Stuku, Stuku. Ale skąd? To tramwaj pewnie, może ten stary, stąd dźwięk podobny do pociągu. Rozmowy na ulicy. Po drugiej stronie ulicy, krótko. Szczekanie psów, bardzo daleko. Moje kaszlnięcie. Jakieś pyrtnięcie na ulicy. Ktoś coś przy samochodzie robi. Drapię się po szyi. Błąd podczas kliknięcia, pymp na laptopie. Odchrząknięcie. Znowu próba zaczerpnięcia powietrza przez nos. Postękiwanie sufitu – ktoś z lokatorów kręci się po mieszkaniu na piętrze. Trzaśnięcie drzwi od samochodu. Cały czas równomierny szum przejeżdżających samochodów – większych, mniejszych, starszych, nowszych. Odpalenie samochodu. Taki dźwięk jakby starsza osoba kaszlała. Rzężenie. Ktoś zamyka samochód - sygnał alarmu samochodowego. Pimp, pimp, pimp. Bliżej ptak. Cieniutkie ćwir, ćwir i inne ptasie dźwięki. Ciri, kici, kici – wołam kota. Ona wstaje - stęknięcie wiklinowego fotela na którym spała. Za oknem gołąb. Pohukuje. Kot wskakuje na łóżko, mlaska. Próbuje się dostać na moją klatkę piersiową, szuszanie łapek po kołdrze. Mruczenie, cichutkie. Teraz głośniejsze. Drapię się po nosie i oku. Wiatr porusza roletami – stuk… puk, puk. Samochody nie przestają przejeżdżać. Te, które jadą w dół wydają głośniejsze chyba dźwięki, kiedy kierowcy przyspieszają. W drugą stronę jadą wolniej, bo zaraz będą się musieli zatrzymać na skrzyżowaniu. Psiknięcie sprayem do nosa. Próba odetkania dziurki – pociąganie nosem, wdychanie, wydychanie powietrza. Dźwięki zatkanego nosa. Kaszlnięcie. Hamowanie samochodu. Zepsute coś z hamulcami, bo bardzo długo piszczą. Puknięcie gdzieś w domu. Znowu ten pisk za oknem. Może to jednak nie samochód? Pociągnięcie nosem. Odgłos pisania esemesa na smartfonie – pyk, pyk, pyk. Poruszenie kołdrą, szustnięcie, bose stopy po panelach, zamykam okno. Wracam, kładę się pod kołdrą, kot wchodzi pod nią, słyszę jak się wierci i mlaska. Teraz słyszę szumienie laptopa, ciche, wolno pracuje. Przesuwam się, szuszanie. Powolne oddychanie, już przez nos. Laptop co jakiś czas głośniej zarzęzi, ale bardzo krótko, z prawej strony. Trochę jak lodówka. Słyszę nadal samochody z ulicy, ale bardzo przytłumione. Chyba pies gdzieś daleko szczeka. Popijam herbatę – dźwięk przełknięcia i odstawianego na stolik kubka. Drapię się po skroni. Coś przelewa się w brzuchu, ciche burknięcie. Laptop lekko skrzypi kiedy się poruszam. Nieustanne stukanie o klawisze. Głośne. Troszkę słyszę ptaki. Teraz chyba samolot znowu przejeżdża, niewyraźny szum. Gadanie za oknem, męski głos. Drapię się po głowie. Chrząknięcie. Burczenie w brzuchu. Słyszę tramwaj, wjeżdża na przystanek. Wszystko co z dworu jest bardzo przytłumione, ale rozpoznaję te dźwięki bardzo dobrze. Ktoś się kręci na piętrze, słychać jak chodzi, stanowczo, jakby na piętach. Głośny dźwięk za oknem, jakby wyrzucenie lub przewrócenie czegoś ciężkiego z wieloma elementami, które się rozsypują. Słychać muzykę z przejeżdżającego samochodu. Dźwięk odebranego esemesa. Jakby małe dzwoneczki. Kot się liże. Mlaskanie. Odgłos szorstkiego języczka na sierści. Wstaję. Dźwięk odsuwanej kołdry, skrzypienie łóżka. Bose stopy na panelach i linoleum w kuchni. W kuchni słyszę lodówkę, buczenie. Biorę czajnik. Dźwięk wlewanej wody do czajnika. Włącza się piecyk gazowy wiszący nad zlewem. Charakterystyczne buch. Wstawiam wodę na kawę. Pstryk. Cichutki szum z czajnika. Wracam do łóżka. Czajnik coraz głośniej szumi, potem charczy.  Znowu odebrany esemes. Kot głośno mruczy. Czajnik długo charczy, zagłusza inne dźwięki, w końcu się wyłącza. Ciągle przejeżdżają samochody, ale dźwięk jest na tyle stłumiony, że ciężko coś więcej stwierdzić. Stukanie po klawiszach laptopa, poluźniona klapa zamykająca laptopa skrzypi przy pisaniu.

* Ćwiczenie w ramach zajęć z audioetnografii, które prowadzę w IEiAK UAM w Poznaniu.

Dźwięki zapisane cz. 2

Zapis dźwięków słyszalnych* na ul. Św. Marcin blisko skrzyżowania z ul. Gwarną (ławeczka niedaleko biedronki). Przypuszczalne godziny: około 12.00 w czwartek w połowie kwietnia. Autor: Dominik Arkuszewski


 photo w.-marcin_zpsoakexzxc.jpg

Stukanie obcasów przechodzącej kobiety, włączył się silnik samochodu a samochód stopniowo oddala się, samochody przejeżdżają powoli za mną, mężczyzna rozmawia przez telefon "dobra, dobra, dobra, na razie" i wyłącza się, otwarcie drzwi do banku naprzeciwko, kobieta rozmawiająca przez telefon pośród stukania butów ludzi idących chodnikiem, odgłosy rozmów niemożliwe do wychwycenia, różne tempa stukających butów, wolniejsze i szybsze, ciche odgłosy przejeżdżającego samochodu stopniowo głośniejące, długi dźwięk przejeżdżającego tramwaju, pazury psa uderzają o bruk i wydają odgłos staccato, kaszel mężczyzny w oddali, odchrząknięcie innego mężczyzny, odległe, niemożliwe do rozpoznania dźwięki ludzi po lewej stronie, dźwięk tramwaju stopniowo wzbiera i zwalnia, kiedy maszyna zatrzymuje się na światłach, "zrobiłabym ci obiadek" reszta rozmowy ginie w szumie, kolejna rozmowa z wychwyceniem słowa "założenie", charakterystyczny, wysoki dźwięk przyspieszającego tramwaja nowej generacji na tle długich szumów dźwięków przejeżdżających aut, silnik przyspieszającego samochodu, szurające o siebie jeansy przechodzącego mężczyzny, końcówki zamka błyskawicznego klekoczące przy torbie mężczyzny, znów zbliża się tramwaj i przejeżdża wolno, szelest reklamówki, chrząszczące odgłosy ptaków, których nazwy nie znam, stukot kuli inwalidzkiej na bruku i nagle rozlegające się śmiechy i roześmiana rozmowa nagle urwana, dźwięk zatrzaskiwanych drzwi samochodu, parę słów z rozmowy starszych ludzi (mówi tylko mężczyzna), przyspieszający samochód przejeżdżający za plecami, plastikowe zapinki szeleszczące przy płaszczu przechodzącej kobiety, odgłosy robót drogowych daleko w tle, jakiegoś wiertła, kółeczka wózka dziecięcego przejeżdżające w tle rozmów (ktoś kicha) i stukotu butów przechodniów, przyspieszający silnik samochodowy gwałtownie hamujący na światłach, niewyraźna rozmowa dwóch młodych ludzi jedzących jabłko, cicho burczący silnik samochodu stojący na światłach, "byłem święcie przekonany, że piętnaście minut" reszta rozmowy niknie w narastających dźwiękach przejeżdżających samochodów, miarowe stukanie obcasów na, z przejeżdżającego tramwaju rozlega się dzwonek ostrzegawczy, snujące się za plecami dźwięki przejeżdżających samochodów, ciche trzaśnięcie zamykanych drzwi bankowych i śmiechy "sześć godzin zrobiłeś" dwóch przechodzących młodzieńców, ciche szuranie butami przechodzącej kobiety, szeleszcząca reklamówka przechodzącego mężczyzny, nakładające się na siebie stukoty butów przechodniów, odgłosy rozmowy w oddali, przyspieszający samochód wyjeżdżający z pobliskiej ulicy, "ale deklaracje (...) wtedy rano wyjdą" strzępek rozmowy ginący za horyzontem słuchu, nierozróżnialne odgłosy rozmowy ludzi zbliżających się od lewej strony, wolno przetaczający się dźwięk tramwaju za plecami, rozmowa dwóch przechodniów w obcym języku... Pojedynczy odgłos wypowiedzi w języku chińskim, szuranie spodni starszego pana poruszającego się o lasce i znów zbliżający się powoli dźwięk tramwaju --> pomyliłem  się, to dźwięk nadlatującego powoli samolotu wybijający się na tle szumów przejeżdżających aut, silnik samochodu parkującego po lewej stronie, odgłos klikania palcami w klawiaturę, silnik się zatrzymał i w "miejsce" po nim wlała się cisza, kolejny tramwaj przetaczający się za plecami i dwa samochody, jeden za drugim nadjeżdżające ze strony lewej na prawą, kichnąłem dwa razy, nakładające się na siebie odgłosy przejeżdżających samochodów i rozmowa ludzi przechodzących z prawej strony na lewą, stopniowo nadchodzące z dwóch stron odgłosy butów przechodniów, szeleszczące reklamówki jednego z przechodnia i zamykające się drzwi banku, zaraz po prawej otwierają się drzwi innego banku, miarowe kroki przechodnia i wybijające się z nich szybki rytm obcasów przechodzącej kobiety, cichy trzask zamykanych drzwi banku, odległe odgłosy rozmowy w obcym języku zlewające się z nadjeżdżającymi autami, nabierający głośności i w końcu intensywny dźwięk nadjeżdżającego tramwaju, kiedy mija i zwalnia słychać stopniowo zwalniające "kołatki" maszyny, szybkie kroki przechodnia i krótki pisk dziecka, rozmowa telefoniczna kobiety przechodzącej z lewej na prawą a potem strzępek rozmowy kobiety przechodzącej z prawej na lewą,  przechodzeń podwija sobie rękaw z szeleszczącego materiału, miarowe szeleszczenie spodni, radosna  odpowiedź kobiety odpowiadającej mężczyźnie, następnie ta para otwiera samochód i dźwięk zapala, rowerzystka prawie na mnie wpadła i szepnęła "jezu", samochód pary rozpędza się i rusza w prawo, miarowy odgłos obcasów stukających o bruk "ty tak lubisz" rozmowa dwóch pani w średnim wieku, rozmowa dwóch obcokrajowców, chyba po niemiecku, nakładające się na siebie odgłosy wielu par butów różnych rodzajów, silnik parkującego samochodu wyłącza się i ustaje, mężczyzna wiąże buta, a kiedy wstaje (trzask zamykanych drzwi samochodu) zamek błyskawiczny przy jego torbie wydaje krótki dźwięk, różne tempa obcasów mijanych przechodniów, "no i ten" rozmowa telefoniczna, klucze spadły panu po prawej który teraz otwiera samochód, ktoś kaszle i krztusi się w oddali kiedy pan zamyka drzwi, drugie trzaśnięcie tego samego samochodu, "coś drgnęło" rozmowa dwóch osób w średnim wieku, specyficzny odgłos silnika (obejrzałem się) to był motocykl powoli zwalniający przy światłach ulicznych, w oddali rozlega się alarm samochodowy, który już ucichł, przejeżdżający rower i miarowe kroki przechodniów, rozpędzający się samochód w oddali zwalniający przed światłami po prawej stronie, szumy bardzo odległych, przejeżdżających samochodów mają kojące właściwości, w górze przelatuje kolejny samolot, dźwięk alarmowy tramwaju daleko po prawej a teraz dłuższy po lewej, w międzyczasie szybki, urwany klakson samochodu po prawej, narastający niski odgłos nadjeżdżającego tramwaju, który właśnie mnie mija za plecami, z przodu rozmowa dwóch ludzi i rozmowa dwóch innych ludzi nadchodzących z prawej, szuranie butów sportowych przechodzącego mężczyzn w średnim wieku, rozmowa dwóch dziewczyn "to jest takie bardzo, bardzo tak rozbieżnie" stukających nierównomiernie o chodnik, krótki kaszel mężczyzny z prawej, stukot obcasów kobiety nadchodzącej z prawej a za mną jednocześnie długi dźwięk przejeżdżającego auta, "dwieście pięćdziesiąt" fragment rozmowy telefonicznej i szybko zbliżający się tramwaj, który właśnie teraz mnie mija i zwalnia na skrzyżowaniu, po czym dźwięk niknie, chociaż jak wytężę słuch mogę go jeszcze usłyszeć, "trzy razy dwa (...) dla Jarka..." rozmowa pracownika banku (na takiego wygląda) z kobietą, przyspieszający odgłos tramwaju nadjeżdżającego z lewej strony, cichy trzask zamykanych drzwi banku, wiercący dźwięk robotów drogowych i strzępek pikającego dźwięku parkującej ciężarówki, znów zamykane drzwi banku, rozpędzający się i krztuszący dźwięk motorynki z lewej strony, ulotka przetacza się z lewej na prawą pchana wiatrem, "dla mnie to jest wydarzenie" mężczyzna rozmawiający przez telefon, zainteresowana i kokieteryjna kobieta rozmawiająca przez telefon nadchodzi z prawej strony, powoli rozpędzający się samochód za plecami stopniowo niknie za horyzontem zasięgu słuchu,"zatrzymaj się" rozmowa dwóch dziewczyn roześmianych, mężczyzna, który kupił bilet parkingowy pociąga nosem, w oddali wiercący odgłos robót drogowych albo piłowania czegoś, siatka z obiadem zapakowanym w plastik szeleści na wietrze, szybko sunący samochód z prawej na lewą, mężczyzna, który pociągał nosem wraca trzymając za rękę dziewczynkę, która trzyma za rękę swoją mamę, parę przejeżdżających samochodów naraz, "to nie jest żadna ścieżka" mówi rowerzysta a jego rower lekko "cyka" kiedy on go prowadzi, szeleszczący odgłos reklamówki, lekko ubrany mężczyzna rozmawia po angielsku przez telefon a starsza para toczy powolną rozmowę, zbliżają się energiczne odgłosy obcasów z lewej strony a w tle ledwo dostrzegalny dźwięk dzwonka rowerowego, rozmowa dwóch dzieciaków z niewyraźną artykulacją, dwie dziewczyny rozmawiają i jedna zapowietrza się ze śmiechu... "co zrobisz" cicha rozmowa dwóch starszych kobiet, gwałtownie przejeżdżający samochód, wolno nadjeżdżający samochód z lewej strony i trzask drzwi bankowych, krótka rozmowa z panią z zamku, która wraca, chce mi zrobić zdjęcie i jest zawiedziona, że nie siedzę po prostu tylko robię lol zadanie domowe z audioetnografii, cicho pracujący-szumiący silnik samochodu i moneta wpadająca do automatu parkingowego z prawej, "cztery dychy" urywek rozmowy nakładającej się na inną rozmowę z prawej strony i znów nadjeżdża tramwaj przetaczający się miarowo, nie za szybko nie za wolno, z lewej na prawą, szeleszcząca siatka reklamowa, klakson samochodu w oddali i odgłos przyspieszającego samochodu, kolejna fala stukotów butów nadchodzi z lewej strony wraz z różnymi sprzączkami i końcówkami zamków błyskawicznych...terkoczący odgłos samochodu z lewej strony, szurające powolne dźwięki starszej kobiety wspierającej się na młodszej kobiecie, kółka walizki ciągniętej z prawej strony....

* Ćwiczenie w ramach zajęć z audioetnografii, które prowadzę w IEiAK UAM w Poznaniu.