O mnie

Moje zdjęcie
doktora antropologii kulturowej, adiunkta w IEiAK UAM, motionmakerka, performerka fotograficzna, field recordist

30 lip 2010

nocne spawanie

30.07.2010: między 1.00 a 2.00 w nocy. pod oknami mojego mieszkania przy Górnej Wildzie. trzy nagrania z nocnego naprawianie toru tramwajowego. interesujące jest to, że tor psuje się bardzo często i zawsze w tym samym miejscu więc to, co możecie usłyszeć na nagraniach jest w zasadzie powtarzającym się nocnym wydarzeniem dźwiękowo-świetlnym. na nagraniach można usłyszeć syczenie i szum spawarki, uderzenia młotkiem, szlifowanie zespawanego fragmenciku toru. w tle słychać przejeżdżające samochody oraz rozmowy moich sąsiadów, które są słyszalne po pierwsze dlatego, że wszyscy mieli pootwierane okna a wobec hałasów nie mogli spać, po drugie nagrywam za pomocą dyktafonu czułego przede wszystkim na ludzki głos.

Photobucket




Photobucket

horyzontalne koło

24.07.2010: między 13.30 a 15.40. Górna Wilda. pod oknami mojego mieszkania wydarzył się niegroźny wypadek samochodowy. auto jadące Górną Wildą w kierunku ul. Królowej Jadwigi uderzyło w bok innego samochody wyjeżdżającego z ul. Dolina. w efekcie koło auta uderzonego wymsknęło się z podwozia i stało się kołem horyzontalnym. w tym czasie padał deszcz. sytuacja sama w sobie nie jest oczywiście zabawna, ale to, co działo się dookoła wydarzenia było dość komiczne. kiedy rozległ się zgrzyt na skutek uderzenia jednego pojazdu w drugi na balkony kamienic wyległy tłumy moich sąsiadów. od tego momentu rozpoczął się spektakl. sąsiedzi (łącznie ze mną) bacznie przyglądali się temu, co następowało. w tym czasie palili papierosy, popijali piwko. dookoła samochodu z horyzontalnym kołem zaczęli gromadzić się młodzi mężczyźni oceniając szkody. wbrew pozorom kierowcy z samochodów, które się zderzyły byli w wyśmienitym humorze. nie denerwowali się. rozmawiali ze sobą, podawali sobie ręce (być może był to wypadek ustawiony, choć dziewczyna, która siedziała w najbardziej poszkodowanym samochodzie i to po stronie uderzenia była w głębokim szoku. dopóki nie przyjechała pomoc ubezpieczyciela nie wysiadała z samochodu). widać było, że panom nie zależało na tym, aby przyjechała policja, która jednak w końcu pojawiła się, ale po półtorej godziny. wcześniej na miejsce wypadku przybył wóz z zarządu ruchu drogowego, następnie pomoc drogowa, na końcu pomoc drogowa ubezpieczyciela. auto z horyzontalnym kołem nie mogło być wciągnięte na lawetę, wobec tego panowie z firmy ubezpieczeniowej włożyli pod samochód dziwną konstrukcję, dzięki której auto mogło ruszyć z miejsca.

Photobucket





Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

geotagged/download 1-2-3-4

24 lip 2010

pod oknem w środku nocy

22.07.2010: około 2.00 w nocy. dźwięki spod okna mojej sypialni, które wychodzi na ulicę Górna Wilda. Trzy nagrania: dwa pierwsze to mała pijacka awantura, trzecie zaś to szum samochodu-myjki ulicznej.

Photobucket




geotagged/download 1-2-3

monotonne świerszcze i szum ulicy

22. 07.2010: około 22.40. parking przy Jeziorze Rusałka. Bardzo monotonny dźwięk cykających świerszczy idealnie wymieszany z buczeniem samochodów pędzących w oddali po ulicach Wojska Polskiego, Golęcińską i Dąbrowskiego.

Photobucket


hala dworca głównego + kompresor

20.07.2010: około 14.20. dworzec główny w Poznaniu. cztery nagrania. trzy pierwsze to ambiensy z hali dworca: ogólny ambiens oraz dwa echoizujące zapowiedzi w wykonaniu pana i pani zapowiadających. głos pana to najbardziej charakterystyczny dźwięk dla dworca w Poznaniu. Czwarte nagranie to buczenie kompresora pompującego koło samochodu stojącego zaraz przed głównym wejściem na dworzec.

Photobucket





geotagged/download 1-2-3-4

serendypia

19.07.2010: około 20.00. W Miejskiej Galerii Arsenał na Starym Rynku. Dźwięk z choreograficznego performensu "Vertical Partition" Gilada Ben Ari. Performens odbył się w ramach małego festiwalu performensów pt. Serendypia (link). Ben Ari miał na sobie dźwiękowa instalację, która uruchamiała się wówczas, gdy ten znajdował się w pozycji stojącej. Aby dźwięk zniknął Ben Ari musiał się odchylać do tyłu w nienaturalny sposób - m.in chodził na czworaka z głową w dół.

Photobucket


Photobucket

mała porażka na animatorze

15.07.2010: około 22.20. Podwórko Hotelu Bazar, gdzie miała się odbyć plenerowa premiera filmu animowanego - 8. Kwartetu Smyczkowego Dymitra Szostakowicza Piotra Dumały. Niestety premiera się nie odbyła, ponieważ zawiodła technika. okazało się, że projektor miał za słabe lampy i niestety na ścianie, na której miał być wyświetlany film niczego nie było widać. całość miała w ogóle tzw. poślizg, ponieważ organizatorzy czekali aż się wystarczająco ściemni. Nagrania to czekanie na film oraz przemowa przed planowaną projekcją. Było mi bardzo żal pana Dumały. Zestresował się i wydać było, że jest mu bardzo przykro z powodu tej porażki. Premiera odbyła się dzień później w kinie Muza przy ulicy Św. Marcina.

Photobucket Photobucket




geotagged/download 1-2-3

13 lip 2010

malta festiwal 2010: o tym co usłyszał teatrofil Paul V.

26-28.06.2010: nagrania i zdjęcia dostarczone mi przez gościa miasta dźwięków Paula Vickersa. tym razem są to soundtracki z trzech spektakli, które Paul (między innymi oczywiście, bo jak na teatrofila przystało bardzo intensywnie eksplorował całą ofertę Festiwalu Malta) widział. Są to spektakl site specific Przesilenie Letnie przygotowany przez Magdę Przybysz, Annę Szwajgier, Zorkę Wollny (dział się we wnętrzu nowego skrzydła centrum handlowego Stary Browar), spektakl The Bell teatru Periplum, który miał miejsce na pl. Wolności i w końcu działanie Trajets De Ville w wykonaniu Compagne ex Nihilo (przed wejściami Starego Browaru od ulicy Półwiejskiej oraz Ratajczaka).

PRZESILENIE LETNIE

Photobucket


THE BELL

Photobucket Photobucket Photobucket


TRAJETS DE VILLE

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket

finał mistrzostw świata: holandia vs hiszpania

11.07.2010: między 20.30 a 23.30 ogródek piwny Warka między dwoma budynkami Starego Browaru przy ulicy Półwiejskiej. oglądanie finałowego meczu piłki nożnej o puchar mistrza świata. mecz między Holandią a Hiszpanią. pierwszy raz w życiu zdecydowałam się na spoczynek w takim miejscu (czasem trochę przesadzam z pewnymi zasadami, które przeczą temu, że nie mam żadnych uprzedzeń - niestety jednak je posiadam). mecz oglądałam z niefanem piłki nożnej oraz fanem piłki nożnej. ogródek zapewniał prócz piwa i dwóch ekranów także elementy rozrywkowe uaktywniane przed meczem oraz w przerwach meczu: był pan wodzirej zachęcający do obstawiania wyniku, zbierania pieczątek za każde kupione piwo, gry w piłkarzyki, przeprowadzający futbolowy quiz. ogródek był zapełniony podobnie jak teren poza nim - tzw. lokalsi oglądali mecz zza ogrodzenia co jakiś czas nagabując ludzi o papierosa lub spijając resztki piwa z pozostawionych na stolikach pokali. mecz był męczący. dopiero w końcówce dogrywki padł gol, ale miał też swoje zalety - był dość agresywny i roiło się w nim od fauli, a to jest coś co lubię.

Photobucket


Photobucket Photobucket

geotagged/download 1-2-3-4-5-6-7-8-9

podniebna wilda: samolot i zazule

10.07.2010: około 21.00, na skrzyżowaniu ulic Wierzbięcice oraz Niedziałkowskiego. podniebne dźwięki lądującego samolotu (z już wysuniętymi kołami z podwozia) oraz pisk szalejących nad miastem jaskółek. o tej porze jaskółki chyba jedzą kolację (tak mi się wydaje, że właśnie wtedy zbierają dziobkami owady, które w ciepłe wieczory znajdują się dość nisko nad ziemią). kiedy byłam dzieckiem nisko latające jaskółki zapowiadały deszcz, ale raczej się to nigdy nie sprawdzało. podobno jaskółki większość czasu spędzają w powietrzu (jedzą i piją w locie) a dom, pod którego dachem jaskółka uwije gniazdko jest/był uznawany za dom szczęśliwy.

Photobucket


Photobucket

ambiens parku miejskiego

10.07.2010: około 21.30. park Drwęskich pomiędzy ulicami: Królowej Jadwigi, Wierzbięcice, Topolową, Niedziałkowskiego oraz Górną Wildą. Park znajduje się na wzniesieniu zaraz na przeciwko biznesowo-architektonicznej chluby Poznania: Starego Browaru i Andersii. zatem u jego stóp przebiega hałaśliwa ulica Królowej Jadwigi, którą pędzą tramwaje, samochody, autobusy a ponieważ znajduje się wyżej, to zbiera typowy miejski szum (takie odległe buczenie) - myślę, że z całego centrum.

Photobucket



Photobucket

park mógłby być całkiem przyjemny, gdyby nie owo miejskie buczenie. zdaje się, że dwa lata temu istniał plan oddzielenia go kurtyną wyciszającą od ulicy, na co nie zgodziła się pani konserwator miejska (nie! bo kurtyna oddzieli park od ulicy! [sic!]). poniżej wizualizacja projektu oraz linki do krótkiego artykułu z GW oraz forum internetowego na ten temat.

Photobucket Photobucket

wildecka biedronka

10.07.2010: około 20.50. ulica Wierzbięcice na poznańskiej Wildzie. przy kasach w sklepie Biedronka, który barbarzyńsko został ulokowany w dawnym kinie "Wilda". pamiętam to kino - istniało jeszcze kiedy przyjechałam do Poznania. Nagranie jest dość ciekawe, ponieważ stanowi bardzo nietypowy soundtrack dla sklepu typu supermarket. przede wszystkim w sklepie było bardzo cicho, a Biedronka chyliła się ku zamknięciu (zamykają o 21.00). stałam przed jedną z działających jeszcze kas, którą obsługiwał młody chłopak. rozsuwane drzwi Biedronki były cały czas otwarte stąd dominacja dźwięków dochodzących z zewnątrz: szczekający pies trzymany na smyczy przez kogoś czekającego na schodach prowadzących do sklepu, dudnienie przejeżdżającego tramwaju. Słychać też typowe dla sklepu dźwięki takie jak: piknięcia czytnika cen, pakowanie zakupów, pytania zadawane przez kasjera (o drobne, o torebkę), kroki ludzi przesuwających się w kolejce. W Biedronce tej znajduje się (po prawej stronie drzwi wejściowych patrząc od strony hali sklepowej) dokumentacja barbarzyństwa dokonanego na kinie. Jest to dość sporej wielkości plakat ze zdjęciami dokumentującymi kolejne kroki destrukcji kina i przetwarzania jego przestrzeni w Biedronkę. Robi to wrażenie: zwłaszcza duma inwestorów z dynamicznie posuwających się zmian ku lepszemu. musicie to zobaczyć.

Photobucket


Photobucket

buczący domofon

07.07.2010: około 23.30, ulica Górna Wilda 79, przy drzwiach wejściowych do kamienicy. właśnie wracałam z oglądania meczu, kiedy usłyszałam niepokojące buczenie dochodzące z domofonu. buczenie na nagraniu jest oczywiście nienaturalnie głośnie, ponieważ przytknęłam do domofonu mikrofon. stojąc obok buczenie było znacznie przyjemniejsze i wręcz transowe. lubię Górą Wildę w nocy: staje się niemal zupełnie opustoszałą ulicą. kiedy przekroczy się granicę Starego Miasta i Wildy nagle można się znaleźć w przestrzeni cichej, wyludnionej. ciekawe prawda? Wilda z tą swoją złą reputacją? Wilda z tą ogromną liczbą studentów, którzy zamieszkują jej kamienice? Bardzo często zdarza mi się nie spotkać nikogo wracając nocą do domu. dzięki temu można wiele rzeczy usłyszeć. pewnie wszystkie bym je rejestrowała gdyby nie wiatr, który wszystko psuje.

Photobucket


Photobucket

7 lip 2010

mecz paragwaj vs hiszpania: zakończenie

03.07.2010: około 22.00. klub Kisielice w Poznaniu przy ulicy Taczaka. młodzi panowie (znajomi i mniej znajomi) oglądają mecz między Paragwajem a Hiszpanią. nagranie to zakończenie meczu. koledzy kibicowali Paragwajowi tylko i wyłącznie dlatego, że Hiszpania dokopała Polsce w eliminacjach. osobiście kibicowałam Hiszpanom. Mieli fajniejsze ubranka i wydawali się bardziej ciasteczkowi. Hiszpania wygrała i całe szczęście, dzięki temu mam nadzieję obejrzeć dziś piękny mecz pomiędzy nimi a Niemcami. będzie gorąco!!!! trzymam kciuki za sąsiadów, którzy tak pięknie grają.

Photobucket


autobusy: mzk i pks

02.07.2010: godzina 9.50, w autobusie nr 7 należącym do MZK Jelenia Góra. ulica Cieplicka pomiędzy przystankami "Muflon" a "Urząd Celny". hałas silnika autobusu, otwieranie się i zamykanie drzwi, wchodzący i wychodzący ludzie, dźwięk kasowania biletów, w tle rozmowy oraz stłumiony damski głos zapowiadający poszczególne przystanki.

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket



03.07.2010: około 13.30. w autobusie PKS Jelenia Góra jadącym z Jeleniej Góry do Ustki. autobus stoi w korku spowodowanym wypadkiem drogowym przed wsią Lipno położonej zaraz za Lesznem. szum autobusu i rozmów.

Photobucket Photobucket


nocny ptak, karcher budowlany i echoizujący szczek

02.07.2010: Sobieszów, dzielnica Jeleniej Góry. trzy nagrania. pierwsze z nich to śpiew bardzo nocnego ptaka, który obudził mnie około 3.00 w nocy. jego ćwierkanie nagrałam z otwartego okna pokoju mojej siostry. kolejne to hałas budowlanego odkurzacza (w domu sąsiadów mojej rodziny toczy się właśnie remont a dokładniej ocieplanie budynku; po skończonej pracy jeden z robotników odkurzał podwórko domu z kawałków gruzu i styropianu. ostatnie nagranie to echoizujący szczek psa na ulicy Gen. Bema. szczek odbijała się o skały znajdujące się w lesie.

Photobucket Photobucket






2 lip 2010

XVI Dni Strzałkowa

27.06.2010: niedziela między 14.30 a 19.30 wieś gminna Strzałkowo położona na wschód około 70 km od Poznania, blisko Słupcy. znalazłam się tam w ramach realizacji dość specyficznego projektu badawczo-dziennikarskiego, który został zaprojektowany dla Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. projekt dotyczy aktywności kulturalnej wsi oraz małych miasteczek w całej Polsce. Strzałkowo zostało zakwalifikowane jako przykład aktywnej wsi wielkopolskiej. w projekcie przewidziano obserwację uczestniczącą w wybranym wydarzeniu kulturalno-rozrywkowym. takim wydarzeniem były XVI Dni Strzałkowa, którym towarzyszyły dwa jubileusze: 20lecie samorządu terytorialnego oraz 110lecie Ludowego Banku Spółdzielczego. niedzielna wizyta w Strzałkowie była moją pierwszą. pojawiłam się tam dwie godziny przed rozpoczęciem imprezy, aby zdokumentować tak zwaną ikonosferę wsi. Strzałkowo okazało się w tym aspekcie małym miasteczkiem z dość wyraźnym centrum, dobrze utrzymanymi budynkami, ulicami, pełne dowodów na świetnie działającą spółdzielczość i samorządność, atrakcyjne architektonicznie, z mnóstwem sklepów wszelkiego typu, knajpą, restauracjami, hotelem, bankami, pocztą, trzema szkołami, biblioteką, komisariatem policji, ośrodkiem zdrowia etc.

Photobucket


poniżej plakat reklamujący wydarzenie, które zarejestrowałam fotograficznie oraz dźwiękowo. niestety nie byłam w stanie zostać na festynie do samego końca ze względu na ostatni pociąg. tak więc nie zobaczyłam Maryli Rodowicz, nie usłyszałam coverów Boney M, nie ujrzałam lokalnych tańców ani pokazu sztucznych ogni. zatem rarytasy przeszły mi koło nosa. jest to efekt fatalnego finansowania tego typu projektów, w ramach których na tygodniowe badanie przeznacza się 160 złotych na dojazdy, noclegi i diety dla dwóch osób. możliwość nagrania ścieżki dźwiękowej XVI Dni Strzałkowa powiedźmy, że zrekompensowała pewne niedostatki. niniejsza dokumentacja dźwiękowa nie ma nic wspólnego z projektem ministerialnym, po prostu skorzystałam z okazji bycia w Strzałkowie, które szczerze mówiąc ujęło mnie swoją alterglobalnością, wręcz glokalizmem, świadomością i sprawczością jego mieszkańców.

Photobucket

Dni Strzałkowa rozpoczęły się korowodem-paradą, która przeszła główną ulicą miejscowości. W korowodzie szły czirliderki, przedstawiciele lokalnej władzy, działacze kultury, przedszkolaki, uczniowie podstawówki i gimnazjum i co ciekawsze także ich rodzice. Był mistrz korowodu przed którym jechały motocykle nie tylko policyjne ale także choppery. Impreza działa się na sporej wielkości boisku przy budynkach Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych. Wszystko było zorganizowane naprawdę profesjonalnie (chyba najbardziej byłam zaskoczona jakością nagłośnienia: rewelacyjne!!!). Widać było, że to, co działo się na festynie trafiało w gust tłumów ludzi przybyłych nań nie tylko ze Strzałkowa, ale z całej gminy i jej okolic. Impreza miała charakter rodzinny i odwiedzili ją przedstawiciele wszystkich pokoleń (choć głównym targetem, do którego trafiała rozrywkowa oferta festynu były dzieci oraz ich rodzice). Pomijając już kwestie estetyczne, kulturalne, dźwiękowe, ponieważ można ich posłuchać i można je zobaczyć poniżej chciałabym nadmienić o tym czego dowiedziałam się wsłuchując się w przemowy przedstawicieli lokalnej władzy, aktywistów i przedsiębiorców a które znalazły swoje miejsce w dość rozbudowanej części oficjalnej festynu. Pojawiły się w nich całkiem ciekawe sprawy, które zaprzeczają powszechnym wyobrażeniom na temat wsi. Przede wszystkim na czoło wybijała się nowoczesność, europejskość, lokalność bez zbędnego ciążenia ku stereotypowo pojmowanej tradycji, choć imprezie towarzyszył szacunek dla polskości (impreza rozpoczęła się hymnem państwowym co nie powiem, zaskoczyło mnie nieco). W przemowach pojawiały się nieustannie takie pojęcia jak pomocniczość, niezależność, samorządność, spółdzielczość, celowość i świadomość rozwoju, aktywność, rzeczywistość lokalna, decyzyjność, lokalna tożsamość, przystawanie do rzeczywistości europejskiej, zaangażowanie, działanie, świadome budowanie swojego bytu. Dodatkowo wyczuwalne było delikatne stawianie samorządności i spółdzielczości Strzałkowa wobec konsumeryzmu, korporacjonizmu, anonimowości, braku wyobraźni. Najbardziej fascynujące jest jednak to, że nie były to jedynie słowa, ponieważ wszystko to można z łatwością wyczytać choćby z samej ikonosfery Strzałkowa: spółdzielnie, mnóstwo lokalnych sklepów i innych działalności gospodarczych, świetnie utrzymana, zadbana przestrzeń publiczna, estetyka przestrzeni prywatnych (domów, ogrodów), a nawet z zachowania ludzi: tego jak się bawili na festynie, jak byli ubrani, jak traktują owo lokalne święto, z zaangażowania w festyn dzieci i ich rodziców. Widać, że Strzałkowo ma się świetnie: w sensie zarówno działań politycznych, ekonomicznych jak i społecznych. I w zasadzie właśnie z czymś takim zawsze kojarzyła mi się Wielkopolska. I oto w końcu po dziesięciu latach mieszkania w Poznaniu mogłam jej namacalnie doświadczyć.

Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket



Photobucket




Photobucket Photobucket



geotagged/download 1-2

Photobucket



Photobucket Photobucket







geotagged/download 1-2

Photobucket



geotagged/download 1-2

Photobucket



Photobucket



Photobucket



Photobucket Photobucket