Zapytałem kilku znajomych o ‘ciszę’ – jak ją rozumieją, gdzie w mieście ją odnajdują, oraz czy ją lubią. Spośród wielu ‘riserczów’ postanowiłem wybrać i nagrać kilka soundscape’ów z niektórych miejsc, które padły w odpowiedziach.
1. Jolanta (lat 55). „Lubię ciszę, ale nie na dłuższą metę. Cisza jest potrzebna, jako kontrast dla hałasu, jako odpoczynek od zgiełku, pracy. I nie chodzi o ciszę w rozumieniu braku jakichkolwiek dźwięków, tylko raczej braku ludzi. Ciszę znajduję w starych kościołach w centrum miasta, w ciągu tygodnia, kiedy nie ma tam wielu ludzi. Bardzo lubię ciszę lasu.”


Wybrałem się więc do kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela przy ulicy Fredry Ciszy jako takiej nie. zaznałem, w zamian za to dane mi było posłuchać w samotności ‘koncertu’ organowego. W poszukiwaniu ciszy udałem się do innej świątyni – klasztoru oo Franciszkanów przy wzgórzu Przemysła.






2. Mikołaj (22). „Może nie do końca, ale ciszą w mieście jest dla mnie pora, stan miasta w którym nie ma ludzi, bezpośrednio ich działalność przenosi się gdzieś indziej, jeżdżą tramwajami, taksówkami siedzą gdzieś w domach, albo w barach. Czasem tylko jakiś umęczony imprezowicz wraca do domu rano szurając butami po chodniku. Czasami się na taką porę trafi, późną nocą, jak skądś wracasz czasem. No i cisza nie jest głucha, ma swoje dźwięki, tylko są inne niż zazwyczaj. Ciszy szukam zawsze pod mostem Świętego Rocha. Lubię ciszę.”

Wykonałem trzy nagrania – pierwsze pod mostem Rocha, na lewym brzegu Warty. Słychać przejeżdżające górą tramwaje i samochody. Drugie nagranie – na moście Rocha, dokładnie nad miejscem pierwszego nagrania. Trzecie – kawałeczek dalej, na przystanku tramwajowym, pod wiatą, wokół mnie znajdowało się dużo ludzi. Mikołaj pewnie nie byłby wniebowzięty.


3. Michał (21). „Cisza, to stan ukojenia, coś takiego jakby przedsen, w zasadzie to trudno wyjaśnić, bo kiedy znajdujesz się w tym stanie jakim jest cisza, to albo kumulują się w tobie nerwy i jesteś sparaliżowany i nic nie mówisz, albo jest Ci tak zajebiście i chcesz sobie pomyśleć o czymkolwiek, że nie masz ochoty mówić, bo nie chcesz psuć tego stanu. Czasem trzeba zachować ciszę, bo tak należy, co przychodzi mi rzadko. Dla mnie cisza jest stanem w którym jestem jakby w zawieszeniu i mam miliardy myśli chociaż tego nie widać. Mój balkon, na ruchliwej ulicy miejscem ciszy, poważnie. Tam jest zajebiście głośno, ale ja lubię swój balkon, zwłaszcza wieczorami. - To lubisz swój balkon, czy ciszę ? Hmm, ale tam dla mnie jest cisza.”

Postanowiłem również wykonać 3 nagrania. Pierwsze wykonane za dnia, około godziny 13, tuż pod balkonem Michała na ul. Roosvelta 4 (balkon Michała znajduje się na ostatnim piętrze kamienicy). Słychać ruch samochodowy, tramwaje i wiatr, który tego dnia był bardzo silny. Drugie oraz trzecie nagranie z godziny 22. Również słychać dźwięki maszyn – auta, tramwaje i pociąg. Czy jest wyraźna różnica między dniem a nocą na ulicy Roosvelta?


4. Gosia (24). „Cisza kojarzy mi się z brakiem obecności sztucznych dźwięków. Trudno żyjąc w mieście mówić o ciszy całkowitej, ale ciszą dla mnie jest natura. Jeśli chodzi o jakieś miejsce, to np. las koło rusałki, albo droga znad rusałki dalej jak się jedzie rowerem na Strzeszynek. Tak w ogóle, to cisza jest dla mnie niebezpieczna, bo mam wtedy za dużo myśli w głowie. To znaczy, jest zarazem świetna - bo daje mi możliwość rozmyślania nad różnymi rzeczami, ale z drugiej strony niefajna, bo przychodzą do głowy myśli, które nie powinny przychodzić, jakieś smęty. I nie lubię ciszy jak jestem w nocy gdzieś sama na odludziu, bo się boje. Cisza kojarzy mi się też z określonymi momentami, jak np. w kinie podczas scen bez dźwięku, kiedy jest cisza i się boję, że zaraz mój organizm wyda jakiś dźwięk, np. zaburczy mi w brzuchu.”

Trzy nagrania z okolic Rusałki. Pierwsze w lasku nieopodal jeziora. Słychać ćwierkanie ptaków, oraz lekki szum miasta dobiegający spoza lasu. Drugie nagranie, tuż nad jeziorem Rusałka. Rejestrator został skierowany w stronę studzienki kanalizacyjnej(?) (albo od jakiejś podziemnej rzeczki) , z której dobiegał głośny szum wody. Trzecie nagranie ciszy znad Rusałki, miejsce pod małym, ceglanym wiaduktem kolejowym, który wytwarzał fantastyczny pogłos, niestety ledwo słyszalny na nagraniu. Słychać przejeżdżający rower.


0 komentarze:
Prześlij komentarz