O mnie

doktora antropologii kulturowej, adiunkta w IEiAK UAM, performerka fotograficzna, field recordist-ka.

25 wrz 2009

cicha fryzjerka

23.09.09: około godziny 18.00, zakład fryzjerski przy ulicy Wodnej. w zasadzie jest to nagranie ciszy: słychać jedynie dźwięki spryskiwania wodą włosów klienta, którym był mój mąż oraz lakierem do włosów głowy manekina. w tle od czasu do czasu słychać głosy ludzi przechodzących ulicą (drzwi zakładu wychodzą bezpośrednio na Wodną a tego dnia były otwarte) wewnątrz znajdowały się dwie młode fryzjerki oraz jedna praktykantka, która przez cały czas stała bezruchu, nie robiąc ani jednej miny ani gestu. przyglądała się procesowi strzyżenia. pani/dziewczyna fryzjerka dokonująca strzyżenia była drobna, niska, miała na sobie obcisłe dżinsy, kolor jej skóry przypominał kolor chleba razowego (w zakładzie znajduje się także solarium z super, hiper lampami brązującymi). fryzjerka miała długie czarne włosy. druga dziewczyna fryzjerka zajęta była upinaniem fryzury na manekinowej głowie. w zasadzie spryskiwała ją tylko i wyłącznie lakierem do włosów oraz gładziła dłońmi.
zakład jest dość duży: znajdują się tam cztery stanowiska obróbki włosów. ściany są żółte z bordowymi wstawkami (lamperie), w dużej części zostały obwieszone ogromną liczbą dyplomów, świadectw ukończenia kursów, wyróżnieniami etc. poza tym: znajdują się tam cztery jasnożółte sofy obite skóropodobnym materiałem, stolik z czasopismami (Przekrój, Naj, Home Design: nie ma żadnych gazet fryzjerskich). w czasie nagrywania przeglądałam jeden z numerów Przekroju. dowiedziałam się, że łaskotki są błędem popełnionym przez mózg, że męskie sutki są bez sensu, że włosy i paznokcie wcale nie rosną po śmierci oraz że nazwa księżyc pochodzi od słowa ksiądz.




dźwięk można ściągnąć oraz zgeolokalizować TU

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz