O mnie

doktora antropologii kulturowej, adiunkta w IEiAK UAM, performerka fotograficzna, field recordist-ka.

2 lip 2010

między innymi drony z homelandu

Sobieszów: dzielnica Jeleniej Góry na Dolnym Śląsku. między 28.06.2010 a 01.07.2010. od kilku dni odpoczywam od Poznania. jestem w moich rodzinnych ukochanych stronach. już kiedyś pisałam o tym, że tutejsza audiosfera jest dla mnie trudno uchwytna ponieważ nie oddziela się tak wyraźnie od całościowego doświadczania przestrzeni: teraz niesamowicie zielonej, bujnej, gorącej, pachnącej jaśminami, skoszoną trawą, lipami, kurzem, odświeżającym wiatrem, brzmiącej dronami drzew, potoków, śpiewami ptaków, sycącą cholernie błękitnym niebem, chmurami termicznymi, które wyglądają jak wata, bita śmietana, coś miękkiego i do zjedzenia. teraz, w tym momencie doświadczam raczej ciszy choć trudno mi jednoznacznie wyjaśnić na czym polega cisza w Sobieszowie. w rzeczywistości dźwięki, które nagrałam a zatem usłyszałam nie mają nic wspólnego z ciszą. wręcz przeciwnie. większość z nich jest bardzo agresywna. prawie wszystkie to drony ostro wbijające się w umysł. nie są ani wyrafinowane ani romantyczne. słyszę więc rodzaj ciszy, która jest niepokojąca i wulgarna.

Photobucket

W PARKU NA PRZECIWKO POWROTU DO MACIERZY

28.06.2010: około 15.30. pierwszy dźwięk nagrałam zaraz po przyjeździe do Sobieszowa. przysiadłam sobie na ławce w sobieszowskim parku-zieleńcu przy ulicy Karkonoskiej. park znajduje się nad rzeką Wrzosówką. dwie ławki dalej siedziała grupka gimnazjalistek i gimnazjalistów. co jakiś czas ktoś przechodził z psem na smyczy. nagranie to szum rzeki, w tle pojawia się szum przejeżdżających samochodów oraz stłumione rozmowy ludzi. na przeciwko ławki, na której usiadłam z moją niebieską walizeczką znajduje się pomnik - głaz z tablicą głoszącą "na pamiątkę dwudziestolecia powrotu do macierzy". całkiem niedawno zastanawiałam się czy ten pomnik istnieje. nie mogłam go zlokalizować w pamięci. nigdy też wcześniej nie przeczytałam tabliczki na tym głazie-pomniku.

Photobucket


HAU HAU HAU

28.06.2010: około 19.00. ulica Karkonoska zaraz przy dawnej fabryce mebli. szczekający pies zza płotu. pies rozszczekał się na widok psa mojej mamy. spacer z tym psem, którego traktuję jak siostrę uaktywnia audiosferę Sobieszowa w bardzo konkretny sposób: staje się ona jednym wielkim szczkiem i skowytem. muszę o tym wspomnieć, bo to było przesłodkie: na pewnym podwórku wraz z szczekającym psem pojawiał się jego kumpel kot, który podobnie jak pies rzucał się na ogrodzenie przybierając bojowe miny i gesty.

Photobucket


W LESIE

29.06.2010: około 18.00. ptasie śpiewy prosto z sobieszowskiego lasu. dokładniej zaś ze skrzyżowania dwóch szlaków prowadzących na Zamek Chojnik: szlaku zbójnickiego oraz szlaku zwanego głazowiskiem.

Photobucket



MYCIE ULICY

29.06.2010: około 16.30. ulica Karkonoska nieopodal mojego rodzinnego domu. szum przejeżdżającego obok mnie samochodu zwilżającego ulicę.

Photobucket



POD DRZWIAMI DENTYSTKI

01.07.2010: 14.30 ul. Karkonoska w budynku starej szkoły podstawowej przed gabinetem dentystycznym. niezidentyfikowany dźwięk buczenia.

Photobucket



KOŚCIELNY ZEGAR

01.07.2010: 18.00 przed kościołem parafialnym Św. Marcina na skrzyżowaniu ulic Karkonoskiej, Dąbrowskiego i Cieplickiej. Kościelny zegar wybija godzinę osiemnastą.

Photobucket


DRONY

01.07.2010: cztery sobieszowskie drony - szum rzeki Wrzosówki nagrany na tyłach mojego rodzinnego domu, szum dochodzący z małej hali fabrycznej przy ulicy Romera na przeciwko sobieszowskiej stacji kolejowej, szum przejeżdżającego samochodu niemal w tym samym miejscu oraz szum a raczej buczenie sobieszowskiego bankomatu przy ulicy Sądowej.





Photobucket
Photobucket
Photobucket


ARCHITEKTURA SOBIESZOWA


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz