Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą mieszkanie

Nieustająca obecność

Druga połowa marca 2020: never ending story, czyli ciągnący się od pół roku remont mojego mieszkania. Perspektywa pokoiku, w którym obecnie pracuję - odgłosy remontu z drugiego końca mieszkania wymieszane z pierwszoplanowym bzyczeniem laptopa, szuraniem myszą optyczną i klikotem klawiatury. Remont miksuje się z moją zdalną pracą na rzecz zajęć dydaktycznych dla studentów etnologii (patrz efekt pandemii covid19).

Ukryte szumy dnia codziennego

Nagranie gościnne wykonane 17.03.2016 w Lesznie przez uczestnika warsztatów audioreporterskich , które koordynuję w ramach projektu " Ruchome modernizacje. Wpływ autostrady A2 na lokalne krajobrazy kulturowe ".  Jego autorem jest Dariusz Kaźmierczak. Nagranie jest efektem realizacji wprawki do nagrań fonosfery. Są to najczęściej niesłyszalne przez ludzkie ucho szumy zasilaczy oraz kabli ukrytych w ścianach. Można ja usłyszeć dzięki mikrofonom oraz monitoringowi (słuchawkom podpiętym do rekordera). Jak relacjonuje Dariusz jest to: " nagranie wykonane wieczorowo-nocną porą w godzinach 22:00 - 1:00 w trzy pokojowym mieszkaniu na drugim piętrze bloku zlokalizowanym w Lesznie. Utrwalone dźwięki pochodzą od urządzeń elektrycznych rozmieszczonych w kuchni, pokoju dziennym i sypialni. Urządzenia znajdujące się na nagraniu to:  laptop, gniazdko, TV, dekoder telewizji kablowej, stojąca lampa sypialna, wisząca lampa kuchenna, zasilacz drukarki, zasilacz modemu, zasilacz tele...

w drzwiach

dwa nagrania wykonane w tym samym miejscu i są rejestracją podobnych do siebie sytuacji. są to wydarzenia dźwiękowe z mojego mieszkania, dokładniej zaś z przedpokoju, z poziomu małej komody. pierwsza sytuacja to otwieranie drzwi dostawcy pizzy, płacenie mu i zamykanie drzwi. drugie zaś to wizyta inkasenta Enei (firmy energetycznej), który dokonuje odczytu licznika. pierwsze pochodzi z dzisiaj (09.11.2010) z około godziny 15.00. drugie z 03.11.2010, z około godziny 9.30.

dzień z życia kury domowej

04.09.2010: między 14.00 a 16.00. trzy nagrania plus gratis z 23 sierpnia. wszystkie nagrania wchodzą w skład cyklu "domestic soundscape", w tym "audio food porn". pierwsze z nich to szum smażonego jedzenia - farszu do tortilli. smażyły się: wieprzowina, kiełbasa, papryka oraz cebula. kolejne nagranie to hałas odkurzania - pod koniec nagrania wyrywam przez przypadek wytyczę z kontaktu. nagranie trzecie to dźwięki wydawane przez pralkę, która była w trakcie prania swetrów. nagranie gratisowe to szum wody wypuszczanej z wanny. jej szum słyszałam przez rury przechodzące przez moją łazienkę. woda została spuszczona piętro wyżej.

dźwięki domowe: start

22.08.2010: około godziny 20.00. moje mieszkanie w kamienicy przy Górnej Wildzie. pierwsze nagrania domowego soundscape'u. zainspirowana blogiem 'domestic soundscape' (nie będę udawała, że to mój oryginalny pomysł) zaczęłam zastanawiać się nad tym dlaczego ograniczyłam swój projekt jedynie do kolekcjonowania dźwięków w przestrzeniach publicznych oraz półpublicznych/przejściowych. w sposób całkowicie jednoznaczny dokonałam identyfikacji miejskiego krajobrazu dźwiękowego z tym, co na zewnątrz. tymczasem to, co na zewnątrz współtworzy przecież i audiosferę przestrzeni prywatnych (domów, mieszkań). jeśli ten projekt ma się kiedyś stać empiryczną bazą dla rozważań nad poznańskim soundscapem, to musi stać się jak najbardziej zagęszczony i kompletny. nagrywając dźwięki z przestrzeni prywatnych to, co na zewnątrz i tak będzie cały czas obecne - szum samochodów, sygnały alarmowe, krzyki i okrzyki ludzi, dźwięki wywarzane przez przeróżne ludzkie i zwierzęce działania. nagrania domow...

mała kłótnia chłopaków z michigan

22.05.2010: około 01.00 w nocy. Nagranie spierających się i nie mogących się dogadać dwóch członków zespołu noise'owego (Górna Wilda/moje mieszkanie). od czasu do czasu nocuję muzyków, z różnych zakątków świata, tym razem był to czteroosobowy zespół wytatuowanych, bardzo wysokich chłopaków z Michigan. Dyskutowali chyba przez pół godziny, po czym poszli spać. wstali wcześnie rano i poszli sobie zostawiając mi liścik w kuchni.